Słowa. Niby nic takiego. Przecież ciągle ich używamy. Cały czas nam towarzyszą. Dzięki nim możemy wyrażać nasze uczucia, możemy okazywać komuś czułość lub nienawiść. Możemy kogoś głaskać słówkami, możemy też bić mocniej niż pięściami lub za ich pomocą obiecywać złote góry.
Bo przecież słowa bolą bardziej niż fizyczny ból, ale ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. I ranią. Zabijają.
Ale to tylko słowa, nie? To nic takiego.
Istnieje jeszcze jedna zbrodnia dotycząca słów. Ta boli mnie chyba jeszcze bardziej.
Bo widzicie, słów się często NADUŻYWA.
Co to za tendencja do mówienia "nigdy" czy "na zawsze"?
Te słowa mają moc, z której nie zdajemy sobie sprawy. Te słowa są silne, choć tego nie widzimy.
Rzucamy słowami na prawo i lewo jak głupcy. I wiecie co? Chyba nimi jesteśmy.
Nie zauważamy potęgi, mocy, siły poskładanych literek.
Słowa, a co dla Ciebie znaczą?




